Wszystko, czego nie musicie umieć
To praca, którą normalnie wykonuje redakcja, grafik, zecer i introligator. U nas mieści się między Waszym „gotowe” a książką w rękach dziecka.

Układamy zdjęcia
Wrzucacie zdjęcia takie, jakie są — z telefonu, bez kadrowania. Rozkładamy je w książce sami, żebyście dostali gotową całość do poprawienia, nie pustą kartkę do wypełnienia.
Pilnujemy jakości
Sprawdzamy każde zdjęcie, czy wytrzyma druk w miejscu, w którym ma być. Jeśli nie — mówimy o tym wcześniej i proponujemy inne ułożenie, zamiast wydrukować rozmyty kadr.
Pokazujemy prawdę
Podgląd, który zatwierdzacie, to ten sam plik, który idzie na maszynę. Nic się po drodze nie przesuwa, nie dochodzi i nie ginie przy krawędzi.
Drukujemy u siebie
Ta sama drukarnia i ta sama linia, na której powstają książki dla wydawnictw. Nie zlecamy tego dalej, więc za efekt odpowiadamy jednym nazwiskiem.
Oprawiamy i wysyłamy
Każdy egzemplarz oglądamy przed zapakowaniem. Możemy wysłać osobne paczki na kilka adresów, żeby babcia dostała swoją książkę wprost od Was.
Przechowujemy wydanie
Gotowa książka zostaje u nas jako Wasze wydanie. Dodruk za rok nie wymaga składania jej od nowa — wystarczy powiedzieć, ile egzemplarzy dołożyć.
Zostają u nas i nigdzie dalej
Służą wyłącznie do wydania Waszej książki. Nie trafiają do innych firm, nie są używane w reklamach i możecie je usunąć, kiedy zechcecie.
Bez pośredników. Druk i oprawa u nas, więc zdjęcia nie krążą między firmami.
Do produkcji tylko to, co potrzebne. Na hale idzie plik i numer zamówienia, nie Wasze dane.
Wasza zgoda przed każdym drukiem. Także przy dodruku po latach.
Zostaje jedna decyzja: wydać.
Historia Waszego dziecka jest już napisana — leży w telefonie.